Sprawdzaliśmy nowy obiektyw. Malutek czekał w ciepłym wózku, ale cierpliwości wystarczyło mu tylko na pół godziny. Gdy stwierdził, że koniec spaceru i wracaliśmy do domu na sygnale.
Adaś skończył dziś trzy miesiące. Dotarło do mnie, że właśnie tyle czasu potrzebowałam, aby nauczyć się rozpoznawać jego potrzeby. Ufff...
Czasem jak się nie obrócisz to... z tyłu. Tak się niekiedy kończą starania matki, aby zrobić dziecku ciekawe zdjęcie.
Wesołe pyszczydełko daje styranym rodzicom sporo szczęścia. Mam nadzieję, że będzie go coraz więcej.
Od tygodnia jesteśmy z Łukaszem rodzicami. Pobyt w szpitalu nie należał do najprzyjemniejszych, ale na szczęście wróciliśmy już do domu. I chociaż mieszkamy ze sobą bardzo krótko, to doświadczyłam już wszystkich ekstremalnych uczuć.





